
Tytuł: Kirschroter Sommer
Autor: Carina Bartsch
Gatunek: literatura współczesna
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 17 czerwca 2015
Moja ocena: 9/10
,,Wieczór z Elyasem... Mój Boże, czy od razu powinnam popełnić samobójstwo czy dopiero potem? To bardzo trudny wybór."
Emely i Alex są nierozłączne. Wiadomo więc, ze kiedy jedna studiuje w Berlinie, druga zrobi wszystko by być blisko niej. Emely strasznie tęskniła za swoją najlepszą przyjaciółką, lecz nie skacze z radości gdy dowiaduje się, że w Berlinie jest również jej starszy brat Elyas. Między tą dwójką nie układa się dobrze. Tajemnice i niedopowiedzenia nie chcą odejść do przeszłości. Jak Emely poradzi sobie i natarczywym Elyasem?
- A dokąd on się znowu wybiera?
-Elyaaas!Emely pyta, dokąd idziesz?- zawołała Alex
- By zaspokoić twoją ciekawość, króliczku, powiem ze idę tylko po mleko. Mogę?
Arogancki,głupi,bucowaty,bezczelny....
-Jak dla mnie możesz sobie kupić nawet krowę - wysyczałam
- Zastanawiałem się nad tym,ale to niepraktyczne.
Po pierwsze: Emely nienawidzi Elyasa. W takim wypadku ciężko nazwać ich relację przyjazną - a co dopiero romantyczną.
Po drugie: czytając płakałam ze śmiechu. Autorka ma sarkastyczne poczucie humoru, co mi bardzo przypadło do gustu.
Widzieliście wydanie niemieckie tej powieści? ładnie mówiąc - jest ohydne. w życiu bym go nie kupiła. Co innego wydanie polskie, które jest po prostu prześliczne - minimalistyczne - takie jak lubię. Uchwycone zostały także kolory oczu bohaterów co straszliwie mi się spodobało.
,,-Jesteś jak cukier, Elyas- wymamrotałam.
-Słodki?- W jego głosie brzmiało radosne zaskoczenie.
- Nie, klejący !- odpowiedziałam i zakończyłam rozmowę."
Główna bohaterka na pewno je jest przeciętna. Dwudziestotrzyletnia dziewczyna studiująca literaturę posiadająca dość cięty język i jedną najlepszą przyjaciółkę na świecie - nie jest to najbardziej oryginalna postać, jednak ma w sobie coś, co wyróżnia ją z tłumu miliona podobnych dziewczyn.
Elyas za to jest idealnym książkowym facetem. Student medycyny, przystojny, troszkę natrętny. Od początku go polubiłam i chociaż czasem denerwujący to jednak w 100% kochany.Alex to bezwarunkowo gwiazda galaktyki! Kompletnie stuknięta, gadatliwa i zwariowana. Bardzo się z nią zżyłam - myślę, że jestem do niej troszkę podobna i dlatego tak strasznie ją pokochałam.
,,- Gilotyna, ukamienowanie, rozstrzelanie czy stryczek?
- Hmmm? – zapytałam.
- Patrzysz na mnie z taką złością, jakbyś już myślała o morderstwie. A ja pytam, w jaki sposób.
- Chwilowo najchętniej posłużyłabym się ręcznym granatem. Poszłoby najszybciej."
Zgadnijcie czym kończy się ta powieść! Tak, kończy się tak jak lubię najbardziej - tragiczną tajemnicą. Po przeczytaniu ostatniej strony zastanawiałam się czy przypadkiem w moim egzemplarzu nie zabrakło epilogu lub kolejnego rozdziału. Na szczęście kolejna część wychodzi w październiku. Nie mogę się już doczekać!
Pomimo tego, że fabuła nie jest zbytnio oryginalna, dialogi i postacie i styl pisania autorki mówią tej książce tak. Polecam ją wszystkim wszystkim wszystkim! Ja sama przeczytałam ją dzięki tym o właśnie słowom:
"Uśmiechnęłam się, zeskoczyłam z kuchennego blatu tak niezdarnie, że potknęłam się i prawie uderzyłam głową o lodówkę. Jak gdyby nie było to dość zawstydzające, ten idiota musiał się jeszcze roześmiać.
- Drzwi są tam – wskazał. – A może mamy w lodówce ukrytą windę, o której nie wiedziałem?
- Bardzo śmieszne – warknęłam i poczułam, że się rumienię. Powinien wsadzić swoją cholerną głowę do piekarnika i zobaczyć, czy nie ma w nim windy."
Buziaki!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz