czwartek, 27 sierpnia 2015

,,Pulpet hrabina cały się spina."





Tytuł: Po Zmierzchu

Autor: Alexandra Bracken
Cykl: Mroczne Umysły #3
Kategoria: Science fiction
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 8 kwietnia 2015

Moja ocena: 7/10




,,Czerń jest kolorem pamięci. 
Czerń to nasz kolor.
Jedyny, którego użyją, by opowiedzieć naszą historię."


Po tragicznych wydarzeniach z Los Angeles, Ruby i Cole muszą przejąć dowodzenie i zaopiekować się tym co pozostało po Lidze Dzieci. Muszą znaleźć schronienie, pozbyć się zagrożenia oraz opracować plan wyzwolenia najgorszego z obozów - Thurmound. Ruby wie, że istnieje lek na PSI i zrobi wszystko by go odnaleźć. Czy jednak ryzykowna operacja to przepustka do lepszego życia...?


,,- Czyżbyś opuścił zastępy realistów?
- Pieprzyć realistów. Wstępuję w szeregi ryzykantów."

Pamiętam jak moja nauczycielka historii opowiadała o złotym środku. Mówiła, że nie można być strachliwym - ani brawurowym, tylko odważnym. Ruby złoty środek osiągnęła w Nigdy nie gasną. W tej części posunęła się troszkę za daleko. Uwielbiam bohaterów, którzy ryzykują swoje życie by ratować swoich bliskich, ale to co ta dziewczyna wyprawiała w tej powieści graniczyło z szaleństwem. 
Totalna zmiana zaszła też w naszym kochanym Pulpeciku. Wydoroślał i przestał być marudzącym na wszystko bachorem.


,,Kiedy przywieziono nas do Thurmond, padał deszcz.
Kiedy z niego wychodziłam, też padało."

Ciężko wskazać kto był główną postacią w tej części. Wydaje mi się, ze to nie Ruby grała tu pierwsze skrzypce lecz Cole, którego bezgranicznie pokochałam i staram się nie spojlerować, lecz to nie takie łatwe kiedy autorka totalnie zmiażdżyła ci serce.
 Alexandre Bracken to George R. R. Martin w wersji lite. Autor mordujący swoje najlepsze postacie.


,,-Nie masz żadnego rozsądnego powodu, by mi zaufać.
-Może nie zauważyłeś, ale nigdy nie byłam dobra w słuchaniu głosu rozsądku."

Po zmierzchu niestety nie dorównywała swoim poprzedniczką. Zakończenia praktycznie nie pamiętam, głównej akcji wyzwolenia obozu też tak sobie, za to pamiętam dużo dużo dużo perypetii życiowych, kłótni i bezsensownych dyskusji. Nie zrozumcie mnie źle - książka była cudowna, lecz mogłaby być jeszcze lepsza. Wydaje mi się, że ostatnie strony pisane były na kolanie 10 minut przed wysłaniem książki do wydawcy.


,,-Mógłbyś się ruszyć, słoneczko? - rzucił do Liama. - Wyglądasz jakby cię coś przeżuło i wypluło.
- Spójrz na siebie. Wyglądasz jakby cię coś przeżuło i wydaliło drugim końcem."

Wiem, że są chyba jeszcze dwie części pisane z punktu widzenia innych bohaterów, ale raczej je sobie odpuszczę. Nie lubię czytać tych samych wydarzeń - nawet z innych perspektyw. 
Czuję teraz taką malusieńką pustkę. Nie chcę kończyć przygody z tą cudowną serią i mam nadzieję, że powstanie jeszcze 4 część o losach Ruby, Liama, Pulpeta i Zu. 
Buziaki!











Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka