piątek, 31 lipca 2015

,,To co się wydarzyło, ciągle się jeszcze dzieje."




Tytuł: Wszechświaty
Tytuł oryginalny: Multiversum
Autor: Leonardo Parigngni
Cykl: Wszechświaty ( tom 1 )
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania:  20 sierpnia 2013

Moja ocena: 8/10





,,- Może i jestem. Jestem tylko snem. 

- Tak, najpiękniejszym snem, jaki kiedykolwiek miałem. 
- Ale sny znikają. 
- Więc nie chcę się przebudzić."



Alexa i Jenny łączy niezwykła więź. Nie sznureczkowa "bransoletka przyjaźni" czy grupa krwi. Pomimo tego, że mieszkają na różnych kontynentach rozmawiają w myślach. Są to krótkie, mało wyraźne wymiany zdań poprzedzone omdleniem i często epilepsjami - ale są. W momencie gdy postanawiają się spotkać i obydwoje docierają do wyznaczonego miejsca, sprawy zaczynają się komplikować...



,,- Alex, dlaczego nie przyszedłeś? Proszę cię, nie mów, że nie istniejesz.
- Jenny, jestem na molo. Jestem tutaj!
- Ja także, dokładnie tam, gdzie ty mówisz, że jesteś."

Na miejscu bohaterów pomyślałabym, że mam bzika! Gadasz w głowie z jakąś dziewczyną i gdy docierasz na miejsce spotkania jej nie widzisz, choć ona mówi, że stoi przed tobą! Dlatego ja nie mogłabym być w żadnym wypadku bohaterką w jakiejkolwiek książce. Nie jest mi to jak widać pisane.


,,Mogli wsiadać każdego ranka do tego samego autobusu, nie wiedząc nic jedno o drugim. I tak do końca ich dni, bez jakiegokolwiek wpływu na siebie. A wystarczyło tak niewiele - przypadkowa wymiana zdań, i drogi magicznie by się złączyły. Z szarych linii biegnących samotnie przekształciłyby się w jedną."

Żałuję, że nie kupiłam od razu drugiej części. Już obwieściłam mamie, że jutro lecę do miasta po kolejne tomy, ponieważ zakończenie jest niemożliwe. W momencie kiedy myślmy, że bohaterom zaczęło się układać następuje wielkie BUM! i książka kończy się ( zresztą tak jak lubię ) jedną wielką niewiadomą.


,,Mały rozbieg i skoczyli w próżnię, kilka chwil, zanim seria żarzących się strzałów z pocisków skalnych zniszczyła wszystko wokół nich, pisząc słowo "koniec" w historii cywilizacji."


Mogłabym rozpisywać się o stylu autora i o kreacji bohaterów, lecz moim zdaniem ocena mówi sama za siebie.  Podobało mi się chyba wszystko, oprócz przejść w narracji. Przez narratora tzw. wszechwiedzącego często nie wiedziałam o kim mowa i czułam się strasznie zagubiona. Jestem jednak bardziej niż pewna, że to indywidualna kwestia i, że to ja jestem za mało kumata i muszę niektóre rozdziały czytać trzy razy, żeby zrozumieć ich sens :)


,,Pamiętasz, Alex? Aby móc podróżować, wpatrywaliśmy się w pas."

Mój mózg momentami parował! Serio, czasem czułam się jak taka mała kropeczka, jedna z wielu kropeczek. Taka nijaka, maluteńka, kończąca krótkie zdanie. Może to nie ma sensu i teraz macie mnie za wariatkę, ale wiele osób po przeczytaniu tej powieści będzie czuło się tak samo. Jak mała kropeczka w nieskończenie wielkich i niepoliczalnych Wszechświatach.
Buziaki!


,,Mogą się uratować, ale śmierć i tak ich dosięgnie.''


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka