poniedziałek, 1 czerwca 2015

,,Milczenie to warstwa ochronna, zabezpieczająca przed cierpieniem."



Tytuł: Byliśmy Łgarzami 
Autor: E. Lockhart
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 2015

Moja ocena: 7/10







,, Napisałam na piasku nasze imiona.
Cadence, Mirren, Johnny, Gat.
Gat, Johnny, Mirren, Cadence.
To był początek naszej czwórki."


Cadence należy do rodziny Sinclairów. Bogatej, tajemniczej z tradycjami twardymi jak lód. Co roku wraz z kuzynem Johnnym, kuzynką  Mirren i Gatem- "przyjacielem rodziny"- co roku przyjeżdża na prywatną wyspę dziadka i tam spędzają całe wakacje. Ta wyspa to wszystko co chcą mieć. Najlepsze wspomnienia, zabawa, marzenia, rzeczy jakich nie doświadczy "normalny" człowiek. Niestety lato piętnaste nie należy do tych szczęśliwych chwil o których pisze się w pamiętniku i wiesza zdjęcia na lodówce. Piętnaste lato zmienia wszystko.
Cadence traci pamięć. Codziennie pyta się matki co się stało. Czemu leży w szpitalu? Czemu ciągle źle się czuje? Czemu cierpi na tak okropne migreny? Wie, że matka nie powie jej prawdy. Nikt nie powie. Sama musi odkryć co wydarzyło się lata piętnastego.

,,Nic mi nie będzie, powiedzieli. Nie umrę. Będę tylko cierpiała okropne bóle."



Sądziłam, że uda mi się przeczytać Łgarzy w jakieś dwa, trzy dni. Niestety znów się przeliczyłam. Książka ta jest napisana tak zagmatwany i ciężkim do zrozumienia stylem, że co chwila musiałam się wracać i czytać rozdział od początku. Myślę, że to wszystko przez to, że teraźniejsze wydarzenia ciężko było mi odróżnić od wydarzeń z lata piętnastego. Drugim powodem może być to, że już na samym początku zostajemy zasypani imionami, nazwiskami, nazwami domów( tak, Sinclairowie uwielbiają nadawać swoim domom najdziwniejsze pod słońcem nazwy). Dopiero koło szesnastego, siedemnastego rozdziału zaczęłam kojarzyć kto jest kim, ale nawet po przeczytaniu dwukrotnie tej książki nie wiem czyj dom jak się nazywał.
  

Najbardziej przypadły mi do gustu bajki, które zdarzały się co kilka rozdziałów. Były one nawiązaniem do wydarzeń z książki. Moją ulubioną wstawię wam niżej.
Bardzo staram się nie spojlerować i jak najmniej zdradzać wam fabułę tej książki, ponieważ to zakończenie jest jej najlepszą częścią. Powiem tylko tyle, że zszokowało mnie totalnie. Takiego obrotu spraw bym się nie spodziewała. Nawet pomimo dość banalnego stylu pisania i zagmatwanej fabuły, warto ją przeczytać chociażby ze względu na zakończenie.

,, Lubię takie słowne gry. Pojmujecie? C i e r p i ę na migreny. Nie c i e r p i ę głupców. Cierpieć. Można by powiedzieć, że to znaczy ,,znosić", lecz to nie całkiem prawda.


Ta notka powstała w zaledwie 40 minut co dla mnie jest rekordowym czasem. Niestety nie mam czasu sprawdzić czy wszędzie postawiłam przecinki, czy nie wkradł się błąd językowy lub ortograficzny, czy no co napisałam nie jest totalną klapą bo dokładnie za 3 godziny jadę do Londynu i nie jestem jeszcze do końca spakowana. Buziaki!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka