sobota, 28 marca 2015

,,Jeśli umrę, to na pewno nie z powodu wyziębienia."



Tytuł: ,,Black Ice"
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2014

Moja ocena: 9/10










,,-Nienawidzę cię- jęknęłam żałośnie.
-Tak, to już ustaliliśmy. Chodźmy."

Osiemnastoletnia Britt postanawia spędzić ferie wiosenne przemierzając 60 kilometrowy szlak w górach Tenton wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Korbie. W drodze dziewczyny natrafiają na burzę śnieżną i nie mogą jechać dalej. Postanawiają poszukać schronienia. Po ponad godzinie chodzenia po lesie natrafiają na niewielką chatkę. Zastają tam dwójkę mężczyzn. Jak się okazuje są oni zbiegami poszukiwanymi w całej Ameryce. Dziewczyny stają się zakładniczkami. Jedyną szansą na odzyskani wolności jest wyprowadzenie ich z gór. Czy Korbie i Britt sprostają zadaniu? Kim tak naprawdę są mężczyźni z chatki i jak daleko mogą się posunąć by nie płacić za swoje postępki?

"- Jak go poznałaś?

- Nie uwierzyłabyś.

- To rozwoziciel pizzy. Chłopak twojej najlepszej przyjaciółki. Facet, który niósł trumnę na pogrzebie twojego stryjecznego dziadka Ernesta. Jestem blisko?

Raczej facet, który mnie uprowadził, wziął mnie na zakładniczkę, zmusił, żebym szła w śnieżycy przez góry, następnie uratował mi życie, później ja uratowałam życie jemu, a potem się pocałowaliśmy i gdzieś po drodze się w nim zakochałam. Tak to wyglądało w najmniejszym skrócie."

Wyważona ilość opisów i dialogów oraz ironia kryjąca się w głosie głównej bohaterki to tylko część z wielu zalet tej książki. Nie mogę oczywiście zapomnieć o niewyparzonym języku Korbie! Tak, to bez dwóch zdań jej wielkie zalety. 
Wątek kryminalny oraz rozbudowana fabuła  również mówią na jej korzyść. Nie sposób było mnie odciągnąć od tej książki. Przechodziły mnie dreszcze, bo praktycznie każdy w tej książce był podejrzany.

,,-Każdy musi mieć jakieś sekrety- oznajmił.- Dzięki nim jesteśmy podatni na ciosy.''

Mówiąc szczerze to jest chyba moje pierwsze spotkanie z thriller'em i bardzo się cieszę, że to właśnie książce ,,Black Ice'' przypadł ten zaszczyt. Serdecznie dziękuję wydawnictwu za pozostawienie oryginalnego tytułu (czarny lód? nie! nie! nie!).
Jedynie epilog był sztuczny, pisany jakby na kolanie i bardzo przewidywalny. O wiele bardziej podobają mi się książki urwane w pewnym momencie, kryjące tajemnicę nie do rozwiązania, niż takie które kończą się tak jak każda przeciętna młodzieżówka. 


,,Drzewa kołysały się niespokojnie, jakby wiedziały o czymś, o czym ja nie miałam pojęcia."

Jestem ciekawa waszego zdania na temat tej książki. Buziaki!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka